Dziś moja bardzo osobista Mandala. Ułożona z tego co zazwyczaj niechciane i odrzucane, z tego co inne, “złe” i nie normatywne. Z przebarwionych płatków, poskręcanych liści paproci, kwiatów które nie zostały starannie ususzone ale uschły naturalnie, same. Z resztek trawy i niezapomniajek które zostały na stole z poprzedniej Mandali. To Mandala o złości i furii, o drzemiącej w nich potężnej mocy. Jak pisała Ursula K. LeGuin ” I wtedy zrozumiałam, jak potężna siła leży w braku równowagi” ( cytat z pamięci). To Mandala o czerpaniu energii ze złości i wściekłości. O tym, że kiedy przestajemy się opierać i wypierać, kiedy zgodzimy się na to co jest, otworzymy na to co niewygodne, może się to stać źródłem wielkiej energii. Ta Mandala wyrosła z wściekłości, uznanej i przytulonej która popłynęła pięknym strumieniem energii twórczej 💗

Dziękuję @Kasia Paterek za mantrę do Bogini Kali która towarzyszyła mi w tym procesie