Nazywam się Mayra Wojciechowicz. W 2013 roku porzuciłam miasto i zamieszkałam w lesie, na skraju malutkiej warmińskiej wioski o uroczej nazwie Jeziorko. Nie miałam pojęcia z czego będę tam żyła i co robiła, wiedziałam jedynie, że chce palić ogniska i chodzić po lesie. I  nadal to robię.

Jestem także aktywistką na rzecz ochrony przyrody i praw zwierząt.

Moje mandale, choć może nie widać tego na pierwszy rzut oka, to także forma aktywizmu.

Sposób, na rozkochiwanie ludzi w naturze, na pokazywanie im jej piękna w najdrobniejszych detalach. Chciałabym, aby ludzie działali na rzecz ochrony przyrody nie dlatego, że jest to słuszne czy modne, ale dlatego, że jest naprawdę droga ich sercu.